Na południowej drzemce z Maciusiem sobie leżę i nie wierzę, że minęło już ponad rok od ostatniego wpisu, że jestem już w 30 tygodniu ciąży i właściwie za dwa miesiące mogę już tulić naszą córeczkę Asię.
Że czas tak szybko biegnie, że mieszkamy tu już prawie cztery lata. Że dzieci tak szybko rosną. Basia to już 14-letnia pannica, Marysia też już powoli żegna dzieciństwo. Krzyś się ogarnął z codziennymi sprawami, dojrzał bardzo. Jadzia za chwilę idzie do pierwszej klasy. Ania ma 4 lata i pięknie mówi, całe zdania z bogatym słownictwem. Maćko ma rok i siedem miesięcy. Jest śliczny, inteligentny, chętny do mówienia. Często, gdy na niego patrzę, to moja pierwsza myśl jest taka, że on jest po prostu szczęśliwym dzieckiem. Wszyscy go kochają, dają mu dużo uwagi, bliskości. Zawsze znajdzie się ktoś do zabawy. Dobrze mu być szóstym dzieckiem.
W domu zmieniło się tyle, że po remoncie garażu powstał Wielki, jasny pokój i zamieszkały w nim dziewczyny starsze. Młodsze zajęły ich wcześniejszy pokój, czyli środkowy. A chłopcy mają pokój przejściowy, obok nas
We wspólnocie zaczęliśmy etap traditio. Po konwiwencji widzę, że nie mam tego, co myślałam , że mam i nie wiem tego, co myślałam, że wiem.
Po trzech latach zakończyła się też nasza misja w Łomży.
Szczęśliwy człowiek zmęczony szaloną zabawą, czasem zasypia przy obiedzie.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz