poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Joanna

 20 lipca, w poniedziałek, o godz. 17.05 urodziła się nasza córka Joanna. Jest zdrowym, ślicznym dzieckiem i bardzo ją wszyscy kochamy. 

Poród był indukowany, ale było ok, bo dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe.


Dziś Asia ma już dwa tygodnie. Je, śpi i płacze - jak to noworodek. 

Dom funkcjonuje. Są wakacje, więc starsze dzieci pomagają mi z młodszymi i jakoś ogarniamy .


Na poziomie wydarzeń wszystko jest dobrze, ale mnie i tak czasem dopadają poporodowe smutki i strachy. Powtarzam sobie wtedy: Aga, to wszystko jest normalne i minie. Biorę na przeczekanie.












środa, 13 maja 2026

Leżę i nie wierzę

 Na południowej drzemce z Maciusiem sobie leżę i nie wierzę, że minęło już ponad rok od ostatniego wpisu, że jestem już w 30 tygodniu ciąży i właściwie za dwa miesiące mogę już tulić naszą córeczkę Asię. 

niedziela, 22 grudnia 2024

100 dni

 Nie wiem jak innym kobietom, ale mi towarzyszy strach, gdy myślę o tym, czy decydować się na kolejne dziecko. Czy się otworzyć na tego człowieka, który może pojawić się w naszej rodzinie, czy powiedzieć: STOP! 

piątek, 11 października 2024

Maciej


Miesiąc temu, o tej godzinie leżałam na porodówce w Ostrołęce i frustrowałam się, że porodu nie ma i co ja tu robie. Ale dzień później było juz po porodzie. Dwie godziny szaleństwa i młody wyskoczył. 

Po czterech tygodniach przedstawiam Wam naszego najmniejszego Supełka.  Maciuś jest bardzo słodki i kochany , acz domaga się non stop uwagi, przytulania itd. Ja dosyć dobrze funkcjonuję. Mam chwile załamki i uronię czasem łezkę albo - wprost przeciwnie- jestem wściekła na resztę dzieci i G - i opieprzam wszystkich bez skrupułów. 

Ponoć kolki trwają okolo 100 dni. My juz 30 mamy za sobą. Nie wiem zresztą, czy to rzeczywiście kolki. Sa lepsze i gorsze dni, kiedy Maciek się wygina, płacze i stęka. Ale przechodzimy to juz kolejny raz, więc robimy co możemy, a resztę trzeba przeczekać.



 

piątek, 19 kwietnia 2024

Byt nasz podniebny

 Prawdę mówiąc, ja sama myślałam, że blog ten umarł śmiercią naturalną, z braku czasu i zapomnienia. A jednak -  przychodziła mi do głowy myśl, że warto od czasu do czasu coś napisać dla (własnej, z mych trzewi zrodzonej) potomności. Po kilku latach - miło to czytać.

poniedziałek, 17 lipca 2023

Wakacje

 Minął rok, od kiedy przeprowadziliśmy się na wieś. Szybko. Bardzo dużo pracowaliśmy przez ten rok, w domu i na podwórku. Dzieci - wiadomo- to oddzielny rozdział.

Wczoraj siedzieliśmy wieczorem na ławeczce przed domem, ciesząc się z tego, co jest. Ania chodziła, prawie biegała po podwórku ( ma prawie 15 miesiecy). Rok temu płakała ciągle, ja chorowałam ( covid i nawracające zapalenia piersi), w domu był balagan nie do zniesienia. Byłam fizycznie i psychicznie w niemocy. Ale Bóg mnie przez to wszystko przeprowadził. I jestem nadal. 


Wyjazdy wakacyjne juz załatwiliśmy, teraz spokojnie możemy robić to co chcemy w domu. G remontuje kuchnię, ja ogarniam dzieci i w międzyczasie dzialam troche w ogródku. Jest susza, ale podlewamy i rośnie. 

Przeprowadzając się tutaj, balam się, że zostaniemy bez wspólnoty, że się zatracimy w urzadzaniu się. Jest zupełnie inaczej. Nasze zycie wspolnotowe zintensyfikowało się. Dostałam tutaj tak wiele Słowa, że aż chce mi się dzielić tym, co Bóg zrobił i robi we mnie. Żeby inni też to dostali. Żeby nie cierpieli tak, jak ja cierpiałam. Żeby odnaleźli Sens.