Dotrwaliśmy - dzięki Bogu - do tego dnia. Żyjemy, mamy się dobrze. Po kilku tygodniach nocnych płaczów i noszenia, Joanna zaczęła spać lepiej w nocy. W prawdzie wstajemy razem z nią o 5.00, ale jak noc jest przespaną - to jest ok.
Oczywiście, codziennie są normalne zmagania, nerwy, zmęczenie, praca itd. Ale to wszystko ma sens.
Bo miłość na sens.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz