piątek, 11 października 2024

Maciej


Miesiąc temu, o tej godzinie leżałam na porodówce w Ostrołęce i frustrowałam się, że porodu nie ma i co ja tu robie. Ale dzień później było juz po porodzie. Dwie godziny szaleństwa i młody wyskoczył. 

Po czterech tygodniach przedstawiam Wam naszego najmniejszego Supełka.  Maciuś jest bardzo słodki i kochany , acz domaga się non stop uwagi, przytulania itd. Ja dosyć dobrze funkcjonuję. Mam chwile załamki i uronię czasem łezkę albo - wprost przeciwnie- jestem wściekła na resztę dzieci i G - i opieprzam wszystkich bez skrupułów. 

Ponoć kolki trwają okolo 100 dni. My juz 30 mamy za sobą. Nie wiem zresztą, czy to rzeczywiście kolki. Sa lepsze i gorsze dni, kiedy Maciek się wygina, płacze i stęka. Ale przechodzimy to juz kolejny raz, więc robimy co możemy, a resztę trzeba przeczekać.



 

piątek, 19 kwietnia 2024

Byt nasz podniebny

 Prawdę mówiąc, ja sama myślałam, że blog ten umarł śmiercią naturalną, z braku czasu i zapomnienia. A jednak -  przychodziła mi do głowy myśl, że warto od czasu do czasu coś napisać dla (własnej, z mych trzewi zrodzonej) potomności. Po kilku latach - miło to czytać.

poniedziałek, 17 lipca 2023

Wakacje

 Minął rok, od kiedy przeprowadziliśmy się na wieś. Szybko. Bardzo dużo pracowaliśmy przez ten rok, w domu i na podwórku. Dzieci - wiadomo- to oddzielny rozdział.

Wczoraj siedzieliśmy wieczorem na ławeczce przed domem, ciesząc się z tego, co jest. Ania chodziła, prawie biegała po podwórku ( ma prawie 15 miesiecy). Rok temu płakała ciągle, ja chorowałam ( covid i nawracające zapalenia piersi), w domu był balagan nie do zniesienia. Byłam fizycznie i psychicznie w niemocy. Ale Bóg mnie przez to wszystko przeprowadził. I jestem nadal. 


Wyjazdy wakacyjne juz załatwiliśmy, teraz spokojnie możemy robić to co chcemy w domu. G remontuje kuchnię, ja ogarniam dzieci i w międzyczasie dzialam troche w ogródku. Jest susza, ale podlewamy i rośnie. 

Przeprowadzając się tutaj, balam się, że zostaniemy bez wspólnoty, że się zatracimy w urzadzaniu się. Jest zupełnie inaczej. Nasze zycie wspolnotowe zintensyfikowało się. Dostałam tutaj tak wiele Słowa, że aż chce mi się dzielić tym, co Bóg zrobił i robi we mnie. Żeby inni też to dostali. Żeby nie cierpieli tak, jak ja cierpiałam. Żeby odnaleźli Sens.






czwartek, 20 października 2022

Droga


Dokąd prowadzi ta droga? 

Dowie sie tylko ten, kto w nią wyruszy. 













***
- Mama jest wledna!
- Tak Jadziu, jestem wredna.
Konsternacja. 
- Mama wledna jest!
- Tak, masz rację. Jestem wredna.
Zaduma. Uśmiech .
- Ja tes jestem wredna!
- Ale i tak Cie kocham!
- Ja tes kofam!
***
Krzyś pomógł mi zmywać. Później wziął się za zamiatanie.
- Krzysiu, to miłe, że mi tak pomagasz .
- Tak. Masz dziś wolne Kochanie 😘

***
Wsiadam z dziećmi do samochodu. Chcę ruszyć, ale zorientowałam się, że nie mam okularów. Założyłam. Krzyś patrzy na mnie i mówi: 
- No, teraz nareszcie wyglądasz jak Agnieszka.


wtorek, 9 sierpnia 2022

Dom

 Jeśli nie teraz, to pewnie za kilka tygodni będę znów miała szansę wrzucić jakiś post. 

Gdy rok temu poczęła sie Ania zaczęliśmy zastanawiać się gdzue wstawimy jej lozeczko i jak się wszyscy rozmieścimy. I nijak nie mogliśmy sie z G dogadać. Uznaliśmy, że potrzebujemy więcej miejsca. Zimą przeszliśmy trudny i burzliwy proces podejmowania decyzji. Zdecydowaliśmy się szukać domu na wsi.  Mieliśmy jakieś kryteria, szukaliśmy. W międzyczasie G odmalował mieszkanie, zrobiliśmy super porządek i zdjęcia. Obejrzeliśmy kilka domów, wybraliśmy ten nasz. Wystawiliśmy mieszkanie na sprzedaż i kupiec był po kilku dniach. Później czekaliśmy na jego kredyt, pozniej na zgodę KOWRu, bo ziemii jest 3100m. W czerwcu zaczęliśmy przeprowadzkę i ostatecznie przyjechaliśmy tu 30 czerwca. Do naszego domu .

Mamy psa Miśka, kury i niedługo pojawi sie kot. Dzieci biegaja po podwórku, zbierany ogórki i cukinię, niedaleko jest rzeczka i las. Pięknie tu i bardzo nam się podoba. Ludzie da mili i otwarci. 


Wszędzie można być szczęśliwym, ale każdy ma swoje miejsca i okoliczności przyrody, w których czuje sie lepiej.

I tu jest nasze miejsce.
















Nasz kurzy gang: Nina, Tina i Rosalinda, Jarzębinka i Kalinka oraz Grzywka z koleżanką.


sobota, 7 maja 2022

Ania

 24.04.2022 o godzinie 22.09 po sześciu godzinach znośnego porodu (i jednej godzinie nieznośnego) urodziłam Anię.


Wszystko dobrze poszło, mialam super salę i położną, która dobrze poprowadziła poród, a właściwie pozwoliła mi rodzić w moim tempie. Dziękujemy pani Agnieszce Bebel ze Szpitala na Madalińskiego.

Aniulek jutro bedzie miec juz dwa tygodnie. Je, śpi, brudzi pieluszki. Klasyka noworodkowa. Generalnie jest dobrze, G byl na urlopie i wszytko ogarniał. Ja adaptuję sie do nowych warunków. I figury😂 Trochę sie martwie odparzeniem na malej pupie, bo niby banał, ake trudno sie go pozbyć, gdy mała pupcia ciągle produkuje...

Hormony mnie chwilami poniewierają, wiec nie oczekujcie ode mnie za wiele.

Ten rok i ten miesiąc obfituje w ważne wydarzenia. Za dwa tygodnie Basia ma Pierwszą Komunię. Chcę to wydarzenie dobrze przeżyć, ale trudno oderwać mi sie od myślenia: czy Krzyś ma jakies porządne spodnie? A ja w co sie zmieszczę???  Czy Ania będzie spokojna na mszy ? Czy wszyscy będą zdrowi? 

Oprócz tego szykują sie jeszcze inne wielkie zmiany w zyctiu naszej rodziny, ale o tym niebawem, bo nie wiemy, czy to wszystko wypali.

Ciąg dalszy nastąpi... 😁